Wszystko zaczęło się 24 marca 1997 roku w okolicach godziny 21: 45, kiedy to Emma Maidenhead zaobserwowała UFO sunące nad jej własnym domem. Obiekt był trójkątnego kształtu o szerokości 200- 300 stóp, a wysokość na jakiej się znajdował wynosiła na oko jakieś 300 stóp. Od góry obiekt emanował różowe światło, a od spodu niebieskie. Emma słyszała ponadto dziwny dźwięk, który określiła jako "elektryczne buczenie" (?). Prócz tych wszystkich niezwykłości Emma zauważyła jedną, bardzo istotna rzecz, a mianowicie to, iż obserwowany przez nią obiekt stopniowo tracił wysokość. Całe to zajście trwało nie dłużej niż 15 sekund. Mam tu na myśli zajście z rzekomym NOLem, gdyż... w minutę po tym wydarzeniu pojawiły się dwa myśliwce, około 20 sekund później jeszcze dwa, a po kolejnych 20 sekundach dwa następne. Ale to nie wszystko, gdyż po tej eskadrze myśliwców zaczęły przelatywać helikoptery i żeby było ciekawiej dodam, że wszystkie te helikoptery i myśliwce leciały dokładnie w tym samym kierunku co obserwowane kilka minut wcześniej UFO. Emma określiła to dwoma treściwymi zdaniami: "To było jak pokaz powietrzny. Nigdy nie widziałam takiego ruchu na niebie w tym samym czasie."
O 22: 10 Emma zatelefonowała do Maxa Burnsa i zdała mu słowną relację z tego, czego była świadkiem. Biorąc pod uwagę możliwość kolizji obiektu postanowili odnaleźć miejsce gdzie mogło do niej dojść. W czasie jazdy wielokrotnie zatrzymywali się i pytali przypadkowe osoby czy nie widziały czegoś niezwykłego na niebie. Podczas którejś z kolei "akcji wypytywawczej" zostali zatrzymani pod pretekstem rutynowego przeglądu samochodu przez miejscowego policjanta, niejakiego pana Eccleshare. Policjant chciał się również, a może przede wszystkim dowiedzieć o co Max i Emma pytali tych ludzi. Powiedzieli mu prawdę, iż szukają rozbitego UFO i próbują znaleźć nowych świadków zdarzenia. Po ukończeniu przeglądu pojazdu, gdy Max i Emma mieli zamiar już odjechać, Eccleshare powiedział: "Nie wiem, czy to wam coś pomoże, ale kilkaset osób dzwoniło do nas, aby donieść o katastrofie lotniczej blisko zbiorników" (oryginalna publikacja nie podaje informacji o jakie zbiorniki chodzi- przyp. Autor). Po tej wskazówce udali się oni do Strines i Dale Dike Reservoirs, skąd obserwowali grupę helikopterów Sea King, prowadzących poszukiwania w tej okolicy. Ponieważ dochodziła już 2: 00 rano postanowili zakończyć dzisiejsze poszukiwania.
Następnego dnia do Maxa zgłosił się jego znajomy Rob Daniels, który został poinformowany przez swego dawnego, szkolnego kolegę, pracującego teraz w Royal Signals przy RAF Linton On Ouse, o namierzeniu przez niego poprzedniej nocy na radarze prawdopodobnego UFO około godziny 21: 55. Obiekt widoczny na radarze przez 10 minut po czym gwałtownie zniknął. Max poprosił Danielsa aby ten zdobył więcej informacji od swego przyjaciela. Niestety do tego czasu wojsko zdążyło położyć swoją "łapę" na tej sprawie, gdyż na prośbę Danielsa o szczegóły jego kolega kategorycznie mu odmówił podając się na przysięgę bezpieczeństwa narodowego. Daniels jest przekonany, że jego przyjaciel został zastraszony przez wojsko.
Po paru dniach do Maxa zgłosiło się dwóch świadków, Tony Megson i Paul Bradley, którzy zaobserwowali dwa wojskowe odrzutowce lecące na niskiej wysokości w pobliżu Shire Green i kierujące się ku Dronfield o godzinie 21: 45, 24 marca 1997 roku. W tym samym czasie członkowie lokalnej drużyny futbolowej (w sumie 30 osób) również zaobserwowali te odrzutowce. Opierając się na zeznaniach świadków można stwierdzić, że śledziły one UFO.
Tej pamiętnej marcowej nocy w Edinburgh Seismology Unit zanotowano dziwne uderzenie dźwiękowe w rejonie Sheffield o godzinie 22: 06.
Podczas rejestracji prowadzonej przez Maxa odkrył on, że policja przeprowadzała co do niego dochodzenie. Jak to wykrył? Bardzo łatwo.Otóż samochód, którym wraz z Emmą podróżowali tej nocy należał do lokalnego przedsiębiorstwa rekreacyjnego, z którym 27 marca skontaktowała się policja i wypytywała szefa tegoż przedsiębiorstwa o adres, telefon i ufologiczne zainteresowania Maxa, a także o to co widział tamtej nocy. Max natychmiast zażądał od policji wyjaśnień, do czego były jej potrzebne jego dane. Odpowiedziano mu, że do raportu o rzekomym wypadku. Kiedy Max napisał do Divisional Commander w Buxton Police Headquarters z prośbą o kopię tego raportu, kategorycznie mu odmówiono.
W miarę upływu dni do Maxa zaczęli zgłaszać się nowi świadkowie marcowych wydarzeń. Niejaki Brian Haslam doniósł, że podczas podróży pociągiem na trasie Sheffield- Keighly (niedaleko Bradford) zaobserwował trójkątny obiekt unoszący się w pobliżu Barnsley około godziny 19: 40. Kolejnym, nowym świadkiem zdarzenia, który zgłosił się do Maxa była pani Dronfield, kobieta w podeszłym wieku, która mówiła o obserwacji obiektu w kształcie cygara lecącego na bardzo niskiej wysokości w kierunku miasta High Bradfield około 22: 00. Po wizji lokalnej u świadka zaczęło pojawiać się więcej szczegółów, jak chociażby to, że UFO było żarząco- pomarańczowe, a pani Dronfield obserwowała je przez około 20 sekund. Max doszedł do wniosku, że obiekt obserwowany przez panią Dronfield mógł być w rzeczywistości trójkątnym obiektem widzianym przez Emmę Maidenhead, ale obserwowanym z innej strony.
Następne zgłoszenie pochodziło od pewnego leśnika za Strines, graniczącego ze Strine Reservoir. W oczekiwaniu na program "News At Ten" usłyszał on potężny wybuch w okolicach swojego domu, a w okolicy unosiła się pomarańczowa poświata.
Skoro już o wybuchu mowa to słyszały go również Sharon Aldridge i jej przyjaciółka Joanne. Było to 24 marca o godzinie 21: 45, gdy fotografowały kometę Hale-Bopp. Obie kobiety mieszkają w Strines i zgodnie twierdzą, że odgłos pochodził ze Strine Reservoir. Przy próbie opisania tego dźwięku porównały go do odgłosu jaki wydaje dziecięcy wiatraczek, ale setki razy głośniejszego. Zgłosiły to do lokalnej straży pożarnej, a tam powiedziano im, że to samolot spadł do zbiornika. Pozostaje w takim razie pytanie, dlaczego Sharon i Joanne nie słyszały żadnego plusku. W akcji poszukiwawczej rzekomego samolotu brały udział również helikoptery Sea King, Które nie pochodziły z pobliskiej bazy RAF, lecz z bazy RAF Kinross w Szkocji. I żeby było ciekawiej, należy nadmienić, że ta sama baza wysyłała helikoptery do zbadania masowych obserwacji UFO w Fife w 1992 roku. W poszukiwania rozbitego samolotu zaangażowano bardzo duże oddziały policji i wojska, pomimo tego, iż żadne z miejscowych lotnisk nie zgłosiło zaginięcia samolotu. RAF, przy współpracy z Civilian Aviation Authority, ustanowił tzw. "niebezpieczną strefę lotniczą" w promieniu 10 mil od Howolen Moors. Jak powiedział ekspert z Directorate of Airspace Police, taki rozkaz może być wprowadzony w życie tylko przez Air Intelligence Agency i tylko wtedy jeśli wypadek jest potwierdzony.
Gdy poszukiwania zakończyły się fiaskiem (w co osobiście nie wierzę) władze stwierdziły, że musiał być to meteoryt i że to on był odpowiedzialny za wszystkie te eksplozje włącznie z tą wykrytą przez Edinburgh Seismology Unit. I na tym władze poprzestały.
Uważam, że zaangażowanie helikopterów, odrzutowców, C. A. A., A. I. S., oraz setek ratowników, policjantów i wojskowych nie mogło być spowodowane upadkiem meteorytu. W tej sprawie musiało być coś więcej!!! Poza tym przy tak dużej liczbie świadków, których relacje są zgodne ze sobą, naprawdę trudno zanegować realność tego przypadku.
Bartosz Soczówka |